RSS

Mglista jesień

0 komentarzy | Ten wpis powstał 29 Oct 2008

Jesień to pora, kiedy mgły stanowią część otaczającego nas krajobrazu. Warto to wykorzystać. Jest to bowiem niezmiernie wdzięczny temat. Mgła jak PhotoShop potrafi ukryć to czego widz na zdjęciu nie powinien widzieć, dokonuje konwersji obrazu z kolorów do odcieni szarości, a jednocześnie nadaje naszej fotografii niepowtarzalny klimat. Czego zatem chcieć więcej? Wystarczy wyciągnąć aparat i zrobić zdjęcie.

Turniej

Turniej

Read more »

Tajemnice przydrożnych barów

0 komentarzy | Ten wpis powstał 28 Oct 2008

Temat co najmniej jak z sensacyjnych powieści. Cóż mogą one kryć i co za tym stoi? W tegoroczne wakacje, wraz z rodziną postanowiłem odwiedzić stare zakamarki pojezierza lubuskiego. Wracając z naszej wycieczki trafiliśmy do jednego z przydrożnych barów. Chyba wszyscy, którzy jechali z Niemiec przez Świecko znają to miejsce. Nie pamiętam jego nazwy, ale historia jego powstania jest imponująca. W skrócie można ująć – od małej knajpki po Las Vegas. Kiedyś był tam jeden mały bar usytuowany na szczerym polu, teraz miasteczko z rozbudowaną infrastrukturą. Wiele takich miejsc to dla mnie odkrycie. Raz jest to wyborne jedzenie, innym razem niepowtarzalny klimat, a jeszcze innym … Tym razem było to lokalne zoo, które dla wielu podróżnych stanowiło nie lada atrakcję.

Rybny taniec

Rybny taniec

Read more »

Czar pary …

0 komentarzy | Ten wpis powstał 16 Oct 2008

Wspomniałem ostatnio o pojawiających się na naszym rynku nowych zawodach. Przyszedł czas na drugą stronę medalu. Czy pamiętacie sunące po szynach lokomotywy? Czas pary, ciężkich, osmolonych oliwą maszyn? W tym roku, całkiem przypadkowo, znalazłem się w Wolsztynie. Tam przez kilka dni trwało Święto Lokomotyw parowych. Z całej Europy ściągnęli miłośnicy “czaru pary”. Dotknęło i mnie …

Czar pary

Przygotowane do startu maszyny

Read more »

Rodmaker – kto to taki?

0 komentarzy | Ten wpis powstał 15 Oct 2008

Co rusz dochodzą do nas głosy o kolejnym wymierającym, w Polsce, zawodzie. Pojawiają się pomysły nad ich wskrzeszeniem. Jedne lepsze, drugie gorsze. Najczęściej “fach” przekazywany jest gdzieś w rodzinie jako swego rodzaju spadek, dziedzictwo. W Polsce pojawił się nowy zawód a z nim nowy trend. Z pewnością nie jest to strategiczny, dla rozwoju naszego kraju fach, ale pewnego rodzaju ciekawostka. Kiedy mówię znajomym o rodbuilderze robią wielkie oczy pytając – kto to? To nikt inny jak osoba, która buduje wędki na zamówienie wędkarzy.

Rodmaker precyzyjnie zakładający przelotki

Rodmaker precyzyjnie zakładający przelotki

Read more »

Fotografia ślubna – Ela i Marek

0 komentarzy | Ten wpis powstał 14 Oct 2008

Ela to moja nauczycielka j.angielskiego. Najlepsza nauczycielka. Wcale się nie podlizuję. Ile ona miała do mnie cierpliwości trudno opisać. Wraz z Markiem, jej obecnym mężem poprosili mnie o wykonanie zdjęć ślubnych. Branie na siebie takiej odpowiedzialności to porządny stres – jak dla mnie. Teraz w dobie cyfry jest zdecydowanie łatwiej – widać namacalnie, zaraz po wykonaniu zdjęcia efekty. Kiedy robiłem poprzednie ślubniaki, głównie rodzinne, za czasów analoga było jeszcze trudniej. Pamiętam tą niepewność, kiedy szedłem do LAB’u. Zawsze zadawałem sobie pytania- czy na pewno wyszły, czy nie zostały przypadkowo uszkodzone. Ślub trudno było powtórzyć tylko dlatego, że fotograf albo ktoś, kto wywoływał był nieudolny. Przyjąłem to zlecenie z drżącymi rękoma. Zrobienie dobrych zdjęć, które będą oglądane przez lata, które stanowić będą pamiątkę takiej ważnej chwili nie jest wcale proste.

Odpoczynek

Odpoczynek

Podczas przygotowań, ślubu, wesela i pleneru zrobiłem sporo zdjęć. Największym problemem był dla mnie kościół, a właściwie mała, bieszczadzka ceriewka zaadaptowana dla katolików na świątynię. Problemy? Typowe – mało miejsca, w tym przypadku było bardzo mało miejsca, kilka źródeł światła, które mój aparat wprawiały w osłupienie (biedak nie wiedział na co się zdecydować – mówię oczywiście o balnasie bieli) i … moja trema. Każde kliknięcie migawką, wydawało się, że słyszalne było nawet na zewnątrz.

Ela i Marek

Ela i Marek

Plener należał do zdecydowanie najbardziej ulubionych dla mnie miejsc, w których mogłem uwiecznić Elę i Marka. Dzielnie asystowała mi moja córka oraz szwagierka Marta, bez których zdjęcia na pewno nie były by udane. Wiatr, wiał całkiem nieźle a utrzymanie przy tym 180 cm blendy było nie lada wyzwaniem. Jednak udało się i mimo chimerycznego słońca zakończyliśmy plener z kilkoma udanymi zdjęciami.

Cóż największą cierpliwością w stosunku do mnie wykazali się Era i Marek. Nie było wcale łatwo. Plener podzieliliśmy na dwa etapy. Pierwszy wykonaliśmy zaraz po weselu. Niestety pogoda nas nie rozpieszczała – padał deszcz, wiał zimny wiatr, a słońca nie było. Światło generowaliśmy sztucznie (za pomocą Nikon CLS – 3 lampki błyskowe) by choć trochę ratować zastaną sytuację.

Małżeńska rozgrywka

Małżeńska rozgrywka

Patrz mi w oczy ...

Patrz mi w oczy ...

Drugi już ze spokojem na miejscu w Warszawie. Zdjęcia robiliśmy jeszcze w wakacje. Żar z nieba dał o sobie szybko znać. Uwijaliśmy się całkiem sprawnie, mimo to okazało się, że tych “kilka” zdjęć robiliśmy kilka ładnych godzin. Czas przy tym płynął zupełnie niepostrzeżenie. Pojawiały się nowe pomysły na zdjęcia, na ujęcia. Bawiliśmy się przy tym świetnie. Przy okazji znaleźliśmy świetne miejsce na realizację plenerów – nie tylko ślubnych.

Po przekazaniu zdjęć Eli stwierdziłem, że fotografia ślubna nie jest wcale łatwym tematem, choć wydawać by się mogło, zwłaszcza po tym co zobaczyłem na innych ślubach (kiedy byłem gościem bez aparatu), że nie ma nic prostszego. To co kiedyś tworzyłem dla rodziny ni jak się ma do realizacji zdjęć “na zamówienie”. Stres mimo wszstko jest większy chociaż nie urywam technicznie jest łatwiej (cyfra).

Temat, jak każdy inny – jeśli chcesz być w czymś dobry musisz ćwiczyć, trenować, poświęcić temu czas, szukać dobrych źródeł wiedzy na dany temat. Wtedy buduje się warsztat, który pomaga w osiągnięciu celów w sposób mniej bolesny, bardziej skuteczny i efektowny. Można oczywiście potraktować ten temat na luzie, zrobić kilka zdjęć i zapomnieć o sprawie (też byłaby pamiątka) ale dla mnie udział w takim przedsięwzięciu to wyzwanie, możliwość poznania czegoś nowego.

Nocne polowanie – Lake Michigan

0 komentarzy | Ten wpis powstał 13 Oct 2008

Razem ze Zbyszkiem wybraliśmy się na przejażdżkę brzegiem Lake Michigen. Chciałem zrobić nocne zdjęcia wędkarzom łowiących łososie, które właśnie zaczęły miejscowo pojawiać się u ujść rzek. Temat interesujący, bo w tym okresie życie z przedmieścia Chicago przenosi się nad wodę. Po przybyciu do Racine,IL nie zastajemy jednak nikogo. Tylko wiatr, wysoka fala i szum wody zdradzają swoją obecność. Odwiedzamy kolejne miasteczka. Tam podobna sytuacja. Po drodze mijamy nieciekawe dzielnice portowe, które jak stwierdza kolega mają złą sławę i lepiej omijać je w szerokim łukiem ? zwłaszcza w nocy. Z duszą na ramieniu jedziemy do kolejnego miasta – Waukegan, IL. Była godzina 2:00 w nocy. Naszym oczom ukazuje się industrialny obraz – ogromnej wielkości elektrownia. W chwilę później obok niej zauważyłem niewielką przystań z jachtami ? oazę, ostoję spokoju.

Oaza nad Lake Michigan

Oaza nad Lake Michigan

Read more »

Podróż do USA

0 komentarzy | Ten wpis powstał 12 Oct 2008

Trafiłem w tym roku na drugą stronę naszego globu. Marzenia się spełniają. Tam zrobiłem sporo zdjęć z wypraw wędkarskich, na których poszukiwaliśmy wspólnie z Jackiem, Jerrym, Zbyszkiem oraz Tadkiem legendarnej ryby musky. Szczegółową relację z tejże wyprawy znajdziecie na innej, mojej stronie . Podczas tej wyprawy przekonałem się całkowicie do swojego sprzętu – był niezawodny, a większość nieudanych zdjęć to moje zagapienie, błąd w ustawieniach ekspozycji lub … jedyna bolączkw moim Nikonie – błędny pomiar automatycznego balansu bieli (cały czas czekam na poprawki).

Fisherman on Lake Vermillion

Wędkarz nad Lake Vermillion

Read more »

Pierwszy wpis w blogu

0 komentarzy | Ten wpis powstał 12 Oct 2008

Przygotowuję swój prywatny blog związany z moim drugim hobby jakim jest fotografia. Co będę tutaj publikował? Przede wszystkim zdjęcia z podróży, różnych zakątków świata oraz to co przy okazji złapię za pomocą swego aparatu. Blog postaram się aktualizować, w miarę swoich możliwości, jak najczęściej. Utworzenie photomaker’a to również swego rodzaju próba systematycznego podejścia do fotografii. Do tej pory zdjęcia lądowały gdzieś na CD, DVD, dyskach twardych … nie mówiąc o kilkudziesięciu filmach, które ostatnio postanowiłem wreszcie wywołać (niektóre miały po 5 i więcej lat). Zapraszam zatem do odwiedzin i do komentowania zdjęć. Wszystko to po to by się uczyć i rozwijać. Fotografia to dla mnie zabawa, hobby i przyjemność.